Rozmawiałyśmy o naszych marzeń i nadziejach. W temacie dołączyłyśmy vintage, bo zawsze nasza rozmowa kończy się pięknymi słowami o vintage. Prawdę mówiąc nie mogę wszystkiego napisać nawet jak bym chciała, bo to by było za dużo jak bym wymieniała wszystkie rzeczy które po kochałam spędzając czas z Gosią. To po prostu powiem, że było naprawdę magicznie. Śpiewałyśmy i tańczyłyśmy do moich hinduskich piosenek. Było radośnie, że nie było mowy o spaniu. To znaczy poszłyśmy spać, ale dopiero o 3.00pm.
Żyję, jestem, uśmiecham się, nocami marzę, jem maliny, plotę warkocze, ale nie swoje, gonię motyle, podziwiam słońce i robię zdjęcia, a potem słucham i słyszę jak moje zdjęcia żyją z emocjami. Jest coś co lubię jak robię zdjęcia. Poznaję osobowość mojego modela. Owszem znamy się już, ale robieniem zdjęcia odkrywam coś co nie myślałam, że wręć aż tak jest oczywiste. Odkrywam emocję tej osoby. Na zdjęciu wyraźnie widzę piękną duszę, którą wcześniej przez moje oczy nie widziałam. Świat stał się co raz piękniejszy i to dzięki moich przyjaciół.






No comments:
Post a Comment